Kiedy pierwszy raz poczułam kłucie w biodrze, uznałam, że to po prostu „wiek daje znać o sobie”. 60 lat na karku, trochę więcej pracy w ogrodzie niż zwykle – wszystko dało się łatwo wytłumaczyć. Wzięłam tabletkę przeciwbólową, odpuściłam spacer i uznałam, że samo przejdzie.
Ale nie przeszło. Wręcz przeciwnie – z dnia na dzień było coraz gorzej.
Pojawiły się trudności ze wstawaniem z łóżka, ból promieniował do kolana, a nocą nie mogłam znaleźć wygodnej pozycji do spania. Po kilku tygodniach zaczęłam się krzywić z bólu przy każdym kroku. Nadal powtarzałam sobie, że to tylko przeciążenie. Przecież tak często mówi się, że po 50-tce „to normalne, że coś strzyka, coś boli”.
Ale czy na pewno?

Co powinno mnie zaniepokoić?
Dziś już wiem, że objawy, które bagatelizowałam, były wyraźnym sygnałem, że coś jest nie tak:
- Ból nie ustępował mimo odpoczynku i leków przeciwbólowych
- Promieniował do nogi, szczególnie podczas chodzenia
- Pojawiło się utykanie i ograniczenie ruchomości
- Rano biodro było sztywne, a w nocy ból budził mnie ze snu
Diagnoza: zmiany zwyrodnieniowe i… osteoporoza
Po wizycie u ortopedy i zrobieniu prześwietlenia oraz densytometrii wszystko się wyjaśniło – to nie „starość”, a poważne zmiany zwyrodnieniowe oraz osteoporoza, która po cichu osłabiała moje kości przez lata. Gdybym wcześniej poszła do lekarza, mogłabym rozpocząć leczenie i spowolnić rozwój choroby.
Co zrobiłam potem?
- Zaczęłam rehabilitację i regularne ćwiczenia wzmacniające
- Zmieniono mi dietę i zalecono suplementację wapnia oraz witaminy D3
- Regularnie się badam – nie tylko kości, ale i poziom hormonów oraz tarczycę
- Przede wszystkim: przestałam bagatelizować ból
Dlaczego o tym piszę?
Bo zbyt często słyszę od innych kobiet: „To tylko starość, musi boleć”, „Ja też tak mam, nic się z tym nie da zrobić”. Otóż da się – ale tylko wtedy, gdy nie czekamy do momentu, aż będzie za późno.
Nie daj sobie wmówić, że ból to coś normalnego. Ciało zawsze daje znaki – trzeba tylko chcieć je usłyszeć.
Comments